15 lis 2015

Od Sory CD Minho

- To dziwne, nie widziałam jeszcze żadnej osoby, która po Czerwonym była trzeźwa. - powiedziałam ze zdziwieniem. - A tak w ogóle, było miło, kiedy nazwałeś mnie "kochanie". - zaśmiałam się lekko, widząc speszoną minę Minho. Chłopak poprawił tylko kołnierz i burknął coś pod nosem.
- Może lepiej będzie, jak wrócimy na tereny watahy. - odezwał się po chwili. Na mojej twarz pojawił się krzywy uśmiech. Wiedziałam, że się złamie. Bez słowa ruszyłam przed siebie.
- W takim razie, chodź. Chłopczyku. - zrobiłam z palców pazurki. On ponownie zrobił się jak rak, pewnie są jakąś rodziną, czy coś. Podbiegł do mnie i zwolnił kroku, by iść w moim tempie. Szliśmy w kompletnej ciszy, jakoś nikt nie zdołał przełamać lodów. Będąc przy obrzeżach lasu, zmieniłam się w wilka. Minho z mozołem przybrał swoją prawdziwą postać. Wskoczył w krzaki jako pierwszy. Ja jednak usiadłam na ziemi i wpatrywałam się w miasto, będące w oddali.
- Nie idziesz? - usłyszałam za sobą głos. Minho wystawił łeb zza śnieżnej zaspy. Podniósł przekomicznie brew. W duszy śmiałam się jak opętana, jednak nie ukazałam tego. Machnęłam na niego łapą.
- Zaraz przyjdę. Co, stęskniłeś się? - rzuciłam wrednie. Basior ponownie wyklął i zniknął w śniegu. Siedziałam jeszcze chwilę, jednakże przypomniałam sobie o lesie, watasze. Zerwałam się i popędziłam do centrum. Było popołudnie, i nie miałam co robić. Samiec zniknął gdzieś, a ja pogrążona w myślach o moim futrze wspięłam się na drzewo.

< Minho? Słabe wyszło :c >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!