- Święty Bożymie, Cutt... - zmiękłem i przytuliłem waderę. Ona nadał łkała, brudząc mi futro. Widziałem wilki, które próbowały dojść do Niebieskofutrej, ale jakoś ona ich odpychała. A ja? Jestem dziwnym wyjątkiem. Może jednak jestem jej przyjacielem? A jego rola to pocieszanie bliskich. Pogładziłem ją po łbie. - Już, uspokój się... Cicho...
- Rae, nawet nie wiesz jak teraz mi ciężko... Ja zabiłam wiele osób, ale ja już nie wyrabiam...! - wykrzyczała. Ująłem lekko jej pysk.
- Cuttle, wiedz, że nie wiem. Nie potrafię powiedzieć, że "Wiem jak to jest". Nie wiem, co czujesz, lecz... Chcę Cię pocieszyć. W końcu, jesteśmy przyjaciółmi. Co nie, Jędzo? - uśmiechnąłem się niemrawo. Spojrzała mi głęboko w oczy i otarła spuchnięte oczy. Odwzajemniła gest.
- I jest prawie dobrze, widzisz? - Cutt siedziała przez chwilę w ciszy, potem przełamała się i zechciała coś powiedzieć. Jednak ktoś nam przeszkodził.
- Ej, kto tam jest?! - znajomy głos. Wadera odsunęła się i próbowała udawać twardą. Otrzepała się i przybrała dumną postawę. Serio, podziwiam ją. Żadna wilczyca nie była na tyle... Męska. Jak ona.
- Uraza?! - zawołała. Ujrzeliśmy łeb żółtej samicy. - Nie możemy wyjść, weź zleź tu i pomóż nam! - dodała. Alfa kiwnęła głową na "tak" i popędziła gdzieś.
- Cutt, co chciałaś przedtem powiedzieć? Pewnie coś w rodzaju, nie jesteśmy przyjaciółmi, tak? - zaśmiałem się cicho, podchodząc do niej.
< Cuttle? Jakie dramaty :0 >
- Rae, nawet nie wiesz jak teraz mi ciężko... Ja zabiłam wiele osób, ale ja już nie wyrabiam...! - wykrzyczała. Ująłem lekko jej pysk.
- Cuttle, wiedz, że nie wiem. Nie potrafię powiedzieć, że "Wiem jak to jest". Nie wiem, co czujesz, lecz... Chcę Cię pocieszyć. W końcu, jesteśmy przyjaciółmi. Co nie, Jędzo? - uśmiechnąłem się niemrawo. Spojrzała mi głęboko w oczy i otarła spuchnięte oczy. Odwzajemniła gest.
- I jest prawie dobrze, widzisz? - Cutt siedziała przez chwilę w ciszy, potem przełamała się i zechciała coś powiedzieć. Jednak ktoś nam przeszkodził.
- Ej, kto tam jest?! - znajomy głos. Wadera odsunęła się i próbowała udawać twardą. Otrzepała się i przybrała dumną postawę. Serio, podziwiam ją. Żadna wilczyca nie była na tyle... Męska. Jak ona.
- Uraza?! - zawołała. Ujrzeliśmy łeb żółtej samicy. - Nie możemy wyjść, weź zleź tu i pomóż nam! - dodała. Alfa kiwnęła głową na "tak" i popędziła gdzieś.
- Cutt, co chciałaś przedtem powiedzieć? Pewnie coś w rodzaju, nie jesteśmy przyjaciółmi, tak? - zaśmiałem się cicho, podchodząc do niej.
< Cuttle? Jakie dramaty :0 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!