Byłem na siebie zły, bo myślałem że stracę przyjaciółkę. Kopnąłem drzewo. Nagle zobaczyłem że z drzewa spada Venus! Wyszeptała tylko ,,Neptun to ty?'',po czym straciła przytomność. Miała dość poważną ranę. Musiała podczas spadania zahaczyć o jakąś ostrą gałąź. Wziąłem ją na plecy i poszedłem do medyczki. Jednak nie było jej w jaskini! Przypomniałem sobie że siostra Venus, Rose potrafi leczyć. Pobiegłem pędem do jaskini Oriona.
- Rose! Rose! - zawołałem.
- Tak? - Rose podeszła do mnie. - Venus! Co jej się stało?!
- Spadła z drzewa, a w dodatku przeze mnie! Uratuj ją!
- Postaram się.
Rose posmarowała jej rany jakimś olejkiem, po czym owinęła bandażem. Rose poszła spać, a ja czekałem przy Venus. Najgorsza była świadomość, że to przeze mnie Venus mogła zginąć. Chciałem się zabić. Nie spałem całą noc. Po kilku godzinach Veni zaczęła się przebudzać.
<Venus?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!