Podniosłem się z miejsca, wybudzając się nieco. Przyznaję się bez bicia, że przysnąłem. Jednak zegar mówił, że nie upłynęło wiele czasu- na moje szczęście. Gdybym przegapił dzisiejszą noc, to zapewne taki drobny błąd kosztowałby mnie wiele wysiłku oraz nieprzyjemności. W końcu Krwiste Kwiecie zakwitało tylko raz na sześć lat, a było ono głównym i najrzadszym ze składników wywarów... No i służyło za świetną przyprawę do potraw mięsnych. Wyszedłem z domu, zabierając ze sobą jedynie niewielką, prawie nic nieważącą torbę. Skierowałem się wgłąb lasu, moim celem była jedna z wielu niewielkich polan. Już wcześniej zdołałem jako tako zapoznać się z tutejszym terenem, więc można było mnie uznać za obeznanego. Zimno- to było pierwsze co zdołałem zarejestrować. Szczelniej otuliłem się bluzą, choć niewiele to dało. Przedzierałem się przez zarośla, próbując unikać kontaktu z nagimi gałęziami, które mogły uszkodzić moje ubranie lub nawet zrobić krzywdę ptakom. A tego raczej bym nie chciał, bo by mnie też zabolało. Usłyszałem szum fal, coraz to wyraźniejszy. Zaczęły pojawiać się małe, fioletowo-czerwone, świecące punkciki gdzieś pomiędzy pniami. Towarzyszył temu dźwięk uderzająco podobny do dzwonienia niewielkich dzwoneczków. Rozkwitanie Kwiecia zawsze było uważane za piękne. Uklęknąłem przed jednym z kwiatków. Zerwałem go, a po moim palcu spłynął krwistoczerwony sok. Od tego właśnie wzięła się nazwa tej rośliny. Musiałem nazrywać go jak najwięcej, by mieć zapas aż do czasu następnego pojawienia się kwiatów. Usłyszałem czyjeś prychnięcie. Odwróciłem się w stronę dźwięku i zaśmiałem.
- Dziwnie to wygląda, co?- zapytałem tłumiąc śmiech
<Idalio? DT to ogrodniko-zielarzo- coś XD>
- Dziwnie to wygląda, co?- zapytałem tłumiąc śmiech
<Idalio? DT to ogrodniko-zielarzo- coś XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!