Kiba tak mnie natarł że zaczęło robić mi się zimno.
- A teraz ładnie przeproś - mruknął.
Przez chwilę udawałam obrażone dziecko ale przecież on mnie nigdy nie puści. Miałam dwie opcje żeby go przeprosić.
- Przepraszam...- powiedziałam cicho.
Ten jednak nie chciał mnie puścić. Więc trzeba zastosować plan B.
- Przepraszam -szepnęłam mu do ucha i pocałowałam w policzek.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!