Moje życie pogrążone było w niemałym smutku, gdy Aberata odeszła. Wiedziałem, że nigdy już jej nie znajdę, że nigdy już nie zaznam jej ciepłego dotyku... Co mam uczynić, żeby wróciła? Chyba tylko siedzieć, nudzić się, czekać... Siedzieć, nudzić się, czekać... I tak w kółko.
~*~
Postanowiłem iść na plażę-miejsce, gdzie oświadczyłem się mojej ukochanej... Która mnie najwyraźniej nie kochała. Ofrszła. Tak po prostu, odeszła. Co jej się nie podobało? Czyżbym o nia nie dbał? Nie ucałowywał co ranek? A może chodzi o se... Nie ważne. Nigdy tego nie robiliśmy. Byłem tak pogrążony w myślach, że nie poczułem nawet, gdy upadłem na ciepły piasek. Zacząłem szlochać jak jakieś bezbronne dziecko.
Wtedy podezła do mnie niczego niświadoma Miu...
<Miu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!