-Przepraszam.. - wymamrotał Jeff, nadal na mnie leżąc.
-Każdy upada ucząc się chodzić. - odrzekłam i cicho się zaśmiałam. Basior otrzepał się z zawartości czegoś, co niósł w łapie i usiadł naprzeciw mnie.
-Phi. Szlachta nie upada, tylko atakuje podłogę. - odparł, udając obrażonego. Dostrzegłam jednak jego półuśmiech. Lekko uderzyłam wilka w bark i zdjęłam plasterek szynki z jego łba.
-Mówili, że możesz zostać kim zechcesz. Postanowiłeś być kanapką? - zapytałam, podnosząc brew i wskazując na kawałek mięsa.
<Jeff-kun? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!