Pocałowałam go w pyszczek.
-Ej Diki może pójdziemy powyć?-zapytałam.
-Dobry pomysł
Poszliśmy na najwyższy punkt. Diki zaczął wyć. Nie, nie wyć. On zaśpiewał. Byłam oczarowana jego głosem.
-Chodź-zawołał.
-Ja nie umiem
-Nauczę cię-uśmiechnął się do mnie.
Pobiegłam do basiora.
-Spróbuj-rzekł Dikstra.
Zawyłam do księżyca.
-Ty wspaniale wyjesz
Zarumieniłam się. Diki zaczął wyć. Wyliśmy równocześnie.....
<Diki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!