Poprawiłem ubranie i skinąłem głową. Przystając na propozycję dziewczyny w postaci wilków, ruszyliśmy w kierunku cieplejszych terenów. Przestrzeń powietrzną pokonywałęm wolniej niż wadera, ociągałem się patrząc w dół. W sumie nie miałem więcej siły, by machać skrzydłami. Machnięcia stały się coraz to słabsze i krótsze. Elizabeth nie zwracając na mnie uwagi, pewnym ruchem oddalała się. Kiwnąłem gwałtownie głową i obniżyłem wysokość lotu. Gdy wylądowałem przy jakiejś rzece zaspokoiłem swoje pragnienie.
-Hmm... co tu jest nie tak...? - Sapnąłem pod nosem i rozłożyłem skrzydła. Spojrzałem pod nie, a dawna blizna po głębokim rozcięciu stała się czerwona. Może to przez mroźny klimat? W końcu od tak blizna nie powoduje osłabienia...
Ziewając wstałem i ruszyłem w głąb lasu. Mijając kolejne drzewa znalazłem się przed jaskinią Elizabeth. Pomimo myśli o bliźnie, gdzieś w nich pojawiała się właśnie ona. Czemu?
Postanowiłem się cofnąć i coś upolować. Nie miałem siły, przez co polowanie fizyczne było wykluczone. Moją zdobyczą był przepiękny jeleń z porożami. Sam do mnie przyszedł, jak? Wystarczyło dzięki mojej mocy zerknąć na niego i posłać rozkaz. Ten bez namysłu podszedł i ułożył się przed moim cielskiem. Z wielką siłą, a bynajmniej na tyle co mi jej starczyło wgryzłem się w szyję zwierzyny. Z uśmieszkiem przyciągnąłem jelenia do Elizabeth.
-Halooo, Eliiiiśśśś. Jesteś tu? - Zawołałem. Usłyszałem pociągnięcie nosem. Wkraczając w środek jaskini ujrzałem Beth z łzami w oczach. Wpatrywała się w zdjęcie, które znalazłem dzień wcześniej. Podszedłem do niej z uchylonym pyskiem. W końcu jak można zareagować. A w pocieszaniu najlepszy nigdy nie byłem. Oh...
Milczała, otarła łzy tak abym nie zwrócił uwagę. Z odrobiną troski wsunąłem swój pysk między jej brzuchem, a dłońmi ułożonymi na udach ze zdjęciem. Chociaż przez chwilę zapomniałem o moim ciele które słabło.
___________
Elizabeth?
Nie płacz kiedy odjadę,
bo włączę wsteczny i Cię przejadę :*
Nie płacz maleńka nieee :c
OdpowiedzUsuń#Kahiro