Na samym początku miałam myśli czarne, zdecydowanie działające na niekorzyść mężczyzny. Coś wewnątrz mnie krzyczało, by zostawić go w spokoju, by zrezygnować z tej znajomości. Ale czy byłoby to właściwym wyborem? Co prawda nasze wcześniejsze "przygody" mogły dawać do myślenia, jednak rozum nie zawsze był najlepszym doradcą. Podniosłam się lekko na nogach, przyjmując pozycję "wilczka" i jednocześnie zrzucając z siebie śnieg i dłoń Kahir'a. To nie to, że specjalnie odrzuciłam gest chłopaka, po prostu przesiąknęłam roztapiającym się puchem, dodatkowo jeszcze zmarzłam. Już chyba za długo milczałam, a wyraz twarzy blondyna powoli zmieniał się na coś w stylu "dobra, rozumiem". Uniosłam kąciki ust w nieco szerszym uśmiechu, przybliżając głowę do jego ucha.
- No wiesz ty co, o takie rzeczy mnie oskarżać?- wyszeptałam z niemym wyrzutem w głosie- Po prostu... Nie przypasowało mi to, że zacząłeś zachowywać się jak kobieta z okresem albo menopauzą, wiesz?
Ostatnie zdanie, czy też pytanie, padło po to, by choć nieco rozluźnić atmosferę. Nie czekając na reakcję Haki'ego, wstałam. Chłopak postąpił tak jak ja. Zadarłam głowę w górę, a prawą dłoń zacisnęłam nieco powyżej łokcia swojej lewej ręki.
- I... Ja już wracam, zimno troszkę.- dodałam- Idziesz ze mną, czy wolisz tu zostać?
<Kahir? Takie to to chaotyczne i krótkie .-. W skrócie: Eli wybaczyła :p>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!