Położyłem się na nieośnieżonej części podłoża. Było suche, może trochę twardawe, ale suche. Tym razem moich myśli nie zaprzątała dama siedząca obok. Miałem pustkę w głowie. Pustkę, która przynosiła ukojenie zszarganym nerwom, postrzępionej psychice. Wlepiłem nieme spojrzenie w bezchmurne, błękitne i jakże lodowate niebo. Zima była piękną porą roku, lecz niekoniecznie moją ulubioną. Jakoś nigdy nie przepadałem za śnieżnymi szaleństwami, lepieniem bałwanów, czy nawet świętami. Zabierały one czas, który można było poświęcić na coś praktycznego, coś co naprawdę mogłoby przydać się, zaowocować.
- Zero!
Popatrzyłem na waderę.
- Tak? Coś mówiłaś?
<Ava?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!