Błądząc po terenach watahy natrafiłem na niespodziewajkę, a raczej dość oryginalną niespodziankę. Obiekt moich wcześniejszych przemyśleń aktualnie, jak gdyby nigdy nic, spał pod drzewem. Kucnąłem po jej prawej stronie i zacząłem w myślach odliczać od trzydziestu do zera (hue hue hue). Trzy... dwa... jeden... i... zero... Delikatnie szturchnąłem "śpiącą królewnę" w ramie.
- Wstawaj.- powiedziałem dość głośno, jednak głos został zniekształcony przez maskę- Wstawaj leniu patentowany.
<Ava? Weny brak ;-;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!