- Wigilię? Już? - mruknąłem, dalej w połowie śpiąc.
Przeturlałem się po ziemi i wstałem. Chłodny wiatr dostał się do
jaskini. Nie wiem, jak wszystkim będzie się chciało iść na Wigilię,
nigdy na takiej nie byłem. W zasadzie to się nie dziwię. Nie mam rodziny
od jakiegoś już czasu.
- A kiedy to wszystko się zacznie? - zapytałem, podchodząc do Amortencji.
- O 20:00. - powiedziała.
Postanowiliśmy na coś zapolować. Złapaliśmy dwa zające, to wystarczyło.
< Amortencja? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!