-Dziękuje bo nie jestem w tym dobra- uśmiechnęłam się do niego, lubiłam go za to że mnie rozumie.
-Nie ma sprawy- uśmiechnął sie szczerze.
Przez dłuższa chwile siedzieliśmy cicho i oglądaliśmy gwiazdy, uznałam
że to idealny moment na wyjawienie prawdy o mojej przeszłości.
-Wszystko zaczęło się w taką noc jak ta- powiedziałam cicho- pierwszy
dzień szkolenia którego nigdy nie zapomne. Kazano nam walczyć między
sobą, zabijać sie nawzajem, przetrwały trzy osoby w tym ja. Wyszkolono
nas na maszyny do zabijania, spełniałam każdy rozkaz do czasu. Oskarżono
mojego kochanego tate który nic nie zrobił, kazano mi go zabić,
otrząsnęłam sie z tego snu. Zbuntowałam sie, za każdym razem
odpowiadałam że nic mu nie zrobie. Mieli tego dość, zaprowadzili mnie do
innego pokoju... Pobili i jeszcze inne rzeczy... Postawili mnie znowu
przed tatą ale nie był już sam obok siedziała mama. Byłam wykończona nie
miałam siły nic zrobić, zabili ich przeze mnie, gdybym nie zgodziła sie
na szkolenie byłoby inaczej...Zostałam tylko ja i siostra, opiekowała
się mną chodz była dużo młodsza, ale tą historie już znasz... W furii
rzuciłam sie na dowódce i prawie go zabiłam... Nie chciałam tego, byłam
chyba zabójcą bez serca. Wygnano mnie bo stanowiłam zagrożenie.. Potem
nie mogłam poukładać sobie życia śnie o nich często, ich duchy mnie
nawiedzają. Nie da sie z tym chyba wygrać bynajmniej sama nie daje rady,
bardzo mi ciężko- Płakałam ale starałam sie to ukryć ale pewnie i tak
to zauważył- Względem polowania.. Umiem zaganiać ale nie umiem sie
rzucać na zwierzyne, boje sie poprostu bólu..
Kątem oka zauważyłam że bacznie mnie obserwuje, nie wycierałam łez tylko
odgarnęłam lekko sierść by pokazać mu blizny po wszystkich walkach.
Phill?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!