11 gru 2015

Od Exceptia

Pomarańczowe niebo odbijało się w tafli jeziora. Można było wywnioskować, że jest wczesna pora. Mgła nad wodą i niska pozycja słońca na niebie to udowadniały. Lekko uderzyłem łapą w lodowatą ciecz, jednocześnie mącąc moje lustrzane odbicie. Hakuryuu jeszcze spał, a jako, że dziś był dzień wolny od szkoły, postanowiłem go nie budzić. Oparłem pysk na kamieniu i wpatrywałem się w drzewa, którymi byłem otoczony. Nad nimi wznosiła się wysoka, ośnieżona góra. Z resztą jak wszystko w watasze. Cud, że Kahae jeszcze nie zamarzło. Choć temperatura była do tego odpowiednia. Jakiś dźwięk spłoszył ciemne postaci ptaków z jednego z drzew. Podniosłem łapę na wysokość swojego nosa. Po chwili pojawiła się na niej bezbarwna, wodna kulka, która delikatnie falowała przez wiatr. Odbijało się w niej jezioro, las oraz góry. Słońce świeciło idealnie przez środek, rzucając tęczowy ślad na kamień. Rozproszył mnie dźwięk czyiś kroków, przez co kula rozlała się, kolejny raz mącąc powierzchnię wody.

< Ktoś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!