- Mogę iść z tobą, tak czy siak nie mam nic do roboty. - odezwałem się, kierując wzrok na Muzę.
- Jak chcesz..
Westchnąłem cicho i rozejrzałem się. Nigdzie nie było widać zwierzyny. Być może przez wczesną porę.
- Czujesz jakieś zwierzęta? - zapytała wadera. Pokręciłem łbem. Nic nie wyczuwałem, nie słyszałem i nie widziałem. Choć.. Może ryby? Zatrzymałem się w półkroku i popatrzyłem w prawo.
- Muzaaa..
- Co?
- Ryby śpią na zimę?
- Nie wiem. A po co ci to?
- A nic, tak pytam. - odparłem. Zmrużyłem oczy, aby lepiej widzieć przez mętną powierzchnię jeziora. Może coś tam jeszcze było.. Wróciłem się na kamień.
- Exceptio, co ty robisz?
- Ryby łowię. - powiedziałem i wskoczyłem w zimną i mroczną toń.
< Muza? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!