Szedłem z Luną kamienną ścieżką w parku. Latarnie oświetlały ciepłym światłem ławki i żwirową dróżkę. Ten krajobraz przypominał bardziej jesień niż zimę, własnie przez pomarańczowy, łagodny blask. Delikatnie uderzyłem dziewczynkę w ramię i głową wskazałem na miejsce, w którym park spotykał się z lasem.
- Patrz. Ten, co najbardziej wrzeszczy na dziewczyny. - powiedziałem cicho, widząc Kirita i Kasumi. Zaśmialiśmy się i szliśmy dalej.
- Nie będą się o nas martwić? - zapytała po chwili Luna.
- Kto?
- Rose i Exceptio.
Pokręciłem przecząco głową.
- Mają swoje sposoby na to, aby wiedzieć gdzie jesteśmy. - odparłem.
- Jakie? - padło kolejne pytanie z ust dziewczyny. Tym razem wyczułem w nich zdziwienie.
- Choćby takich szpiegów.
Luna cicho się zaśmiała. Chwyciłem ją za dłoń i pociągnąłem w stronę oświetlonego miasta.
< Luno? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!