11 gru 2015

Od Idalii - Cd. Dantego

Lekko skinęłam głową, wyrażając zgodę.
- Swoją drogą, dziękuję ci za to, że marnujesz ze mną tyle czasu. - powiedziałam po chwili. Dante odpowiedział mi uśmiechem. Zerknęłam na swoją dłoń. Nadal była umazana krwistoczerwonym sokiem, który pięknie pachniał. Jednak wiedziałam, że niełatwo będzie go zmyć. Prawie całą drogę przeszliśmy w ciszy, którą co jakiś czas przerywał dziwny odgłos. Wydawało mi się, że to jedynie moja krew pulsująca w uszach. Jak bardzo się wtedy myliłam.. Byliśmy już na tyle blisko mojego miejsca zamieszkania, że zamierzałam podziękować Dantemu za odprowadzenie mnie. Jednak, ku naszemu zdziwieniu, znad drzew wychylił się łeb. Wielki, zielony, łuskowaty łeb z żółtymi ślepiami.
- Niemożliwe.. - wyszeptałam. - Przecież smoki nie powinny pojawiać się w tych okolicach..
- Spokojnie Idalio. Ten jest z gatunku, który nie zieje ogniem. - powiedział towarzyszący mi mężczyzna. Zapewne starał się mnie uspokoić, co jako-tako mu wyszło. Jednak, jeśli nie ogień, to zęby lub ogon.

< Dante? Opowiadanie godne zerówki :') >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!