Dotyk Daniela za każdym razem działał na mnie tak samo- rumieniłam się aż po same uszy. A jednak podświadomie pragnęłam, ba! Potrzebowałam jego bliskości, ciepła jego ciała, dźwięku bicia jego silnego i jakże ciepłego serca. Wdrapałam się na jego kolana i wtuliłam. Miarowe "bum, bum" było bardzo przyjemnym odgłosem, toteż nadal trzymałam głowę w okolicach górnej części jego klatki piersiowej. Chłopak objął mnie czule i dał delikatnego buziaka w czoło.
- Lubisz swojego misia, co?- zapytał cichutko
- Uwielbiam, kocham swojego misia.- odparłam
<Danieel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!