Był zimny, grudniowy dzień. Szczękałam zębami o siebie. Niepotrzebnie wyszłam na dwór, ale co miałam zrobić, jeśli chciało mi się jeść? Wbiegłam na łąkę i zauważyłamm norę. W dodatku króliczą. No tak, jak jest zimno, to zwierzęta się chowają. Wepchnęłam tam głowę, ale była trochę za duża i się zaklinowałam. Zaczęłam wołać o pomoc. Na szczęście usłyszał mnie ten nowy, Kazan.
- Pomożesz mi się wydostać? Proszę... - jęknęłam.
- Jasne!- zawołał i wyciągnął mnie.
Było mi bardzo zimno i zaczęłam zwijać się z zimna w kulkę, ale to nic nie dało.
<Kazan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!