Powrót
Kama3007
Opowiadanie do WNZ
Od Rose - Cd. Venus
Patrzyłam jak moja siostra bije się z tymi basiorami. Nie mogłam jej w żaden sposób pomóc! Mogłam tylko patrzeć. W końcu udało mi się wydostać. Podbiegłam do nich. Rzucili się na mnie. Zmieniłam się w wilka. Pomimo, że było ich więcej, chęć obronienia młodszej siostry, dodawała mi siły. Nie dawali sobie ze mną rady. Widząc, że nie dadzą rady mnie pokonać, rzucili się na moją siostrę. Venus dzielnie walczyła, ale ich było dużo więcej. Veni traciła już siły. Alfa przygniótł ją do ziemi. Już miał ją zabić.
- Poddaj się, albo już nigdy nie zobaczysz siostry! - krzyknął.
Przełknęłam ślinę.
- Rose, nie poddawaj się! - krzyknęła Venus.
Wyszeptałam ,,poddaje się''. Natychmiast mnie obezwładnili. Było bardzo źle. Mieli mnie i Venus. Zaprowadzili nas do swojej bazy. Okazało się, że alfa tej watahy ma dorosłego syna.
- Amirze, powierzam ci zadanie. Musisz namówić ją, by powiedziała nam, gdzie jest medalion. Nie wahaj się urzyć wszelkich środków - rzekł alfa do swego syna, po czym wyszedł z celi. Zmieniłam się w anioła. Amir (ba tak ten gość miał na imię), również przybrał ludzką postać. Gapił się na mnie jakby zobaczył nie wiem co. Venus również była w tej celi. Bałam się, że coś jej zrobią. Amir nadal gapił się na mnie. Po chwili odksząknął.
- Tak więc... em... powiedz gdzie jest medalion, albo... cię zabiję...?
Nie była to zbyt śmieszna sytuacja, bo byłam uwięziona w bazie wroga, ale widać była, że nie jest on zbyt doświadczony w grożeniu. Venus zaśmiała się cicho. Ten przyłożył jej pięścią w twarz. Czyli jednak potrafił być groźny... ale nie pozwolę, by ktoś bił moją siostrę! Przywaliłam mu ze zdwojoną siłą. Byłam pewna, że odda mi jeszcze mocniej. Ten jednak tylko uśmiechnął się do mnie krzywo i z nienawiścią spojrzał na Venus. Chciał ją znów uderzyć, ale zatrzymałam go.
- Jeśli odważysz się ją tknąć, to przysięgam, że odstrzelę ci ten krzywy ryj! - wrzasnęłam.
- Dobrze, przepraszam - rzekł.
Czy ja się przesłyszałam? Wiele słyszałam o synu alfy. Mówili, że nikomu nie popuszcza. I rzeczywiście, dla Venus był podły i najchętniej by ją zabił, a dla mnie, milutki jak baranek. O nie. Chyba mam adoratora... Ale można to dobrze wykorzystać, by się stąd wydostać...
<Venus? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!