Spojrzałam na odlatującego basiora. Po raz kolejny się rozpłakałam. Tyle osób już straciłam. Tak naprawdę oprócz Rose, każdy myśli, że straciłam tylko rodziców. Straciłam dużo więcej. Miałam nadzieję, że gdy Rose się mną zaopiekowała, już nigdy nikogo nie stracę. Myliłam się. Chyba lepiej by było, gdybym nigdy go nie poznała. Wtedy byłoby lepiej, dla mnie i dla niego. Teraz jedyną osobą, która mi została, której mogłam się zwieżyć, była Rose. Pobiegłam do jaskini. Usiadłam w kącie, nie mogąc opanować płaczu. Chyba dużo lepiej by było gdybym nie istniała. Wtedy na klifie... powinnam była skoczyć. Pan Ryuu, a wtedy jeszcze Ryuu, niepotrzebnie mnie ratował. Poszłam do Lasu Samobójców. Szkoda mi było Rose. Będzie jej przykro. Zostawiłam jej list. Tak wyglądał:
,,Droga Rose,
Tu Luna. Dziękuję ci za wszystko. Za wszystkie troski. Przepraszam, ale muszę odejść. Co jest powodem? Życie. Jeszcze raz bardzo ci za wszystko dziękuję.''
Usiadłam na jakiejś ścieżce i czekałam, aż pierwszy lepszy potwór mnie zabije.
<Ryuu? Luna chce się zabić>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!