Podniosłam wzrok. Właściwie, to nawet nie wiem, czego oczekiwałam. Jednak, gdy zobaczyłam uśmiech na twarzy Dantego poczułam, jakby z moich barków zdjęto ogromny ciężar. Zdjęłam płaszcz, gdyż budynku było ciepło, i położyłam go na zagłówek kanapy. Sama zaś zbliżyłam się do okna, wyglądając przez nie. Do tej pory sądziłam, że niektóre dzielnice Grecji wyglądają naprawdę strasznie, jednak ten widok przerastał wszelkie oczekiwania. Gdzieś w oddali widziałam parę ruszających się rzeczy. Nie byłam w stanie stwierdzić, czy były to ostatki roślin, czy może któryś z potworów. Ciemnogranatowe niebo gdzieniegdzie pokrywały chmury. Jednak na nieboskłonie królował Księżyc, który wręcz nie pasował do całej tej scenerii. Spojrzałam w lewo najbardziej jak mogłam. Przez głowę przemknął mi widok Dantego walczącego z nienazwanym stworzeniem. W końcu oderwałam wzrok od okna i skierowałam go na ciemnowłosego mężczyznę. Z delikatnym uśmiechem do niego podeszłam. Ten, zaalarmowany moimi krokami, odwrócił się. Stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek.
- Dziękuję ci, że jesteś. - wyszeptałam i przytuliłam się do Dantego.
< Dante? Idę na całowanie wzięło ;D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!