Dziwne pieczenie rozeszło się po moich policzkach. Czyżbym się zarumienił? Słowa dziewczyny mogły tak właśnie na mnie podziałać. Jednak... Ida powiedziała to, czego ja bałem się wyrazić słowami. Była dla mnie ważna, nawet bardziej niż powinna. Nareszcie, z czystym sumieniem i zgodą serca, mogłem powiedzieć, że miałem kogoś bliskiego, kogo teraz musiałem chronić za wszelką cenę. Ruszyłem tylko mi znaną drogą, gdzieś wgłąb centrum. Nieznośny smród rozkładu był dosłownie wszędzie. Pech, że zdążyłem się od niego odzwyczaić. Powoli zaczęły pojawiać się pierwsze, mocno pozmieniane, osoby. Mężczyzna z wklęsłym prawym policzkiem lustrował wzrokiem moją towarzyszkę. Przyciągnąłem Idalię do siebie, pokazując "do kogo ona należy". Bo patrząc prawdzie w oczy- nie była moja, a Marco już dawno oznajmił, że "chętnie przeleciałby czystą". Skręciłem w lewo, zwalniając kroku.
- Już prawie jesteśmy.- mruknąłem
O ile nikt nie przejął miejsca- dokończyłem w myślach. Wolną ręką pchnąłem mocno sfatygowane drzwi. Damę wpuściłem jako pierwszą, zdając się na wyczucie. Sam wszedłem zaraz za nią. Na całe szczęście nikogo innego tu nie było. Odetchnąłem z ulgą i zapaliłem światło. Tak, agregaty jeszcze działały i ja jako jeden z nielicznych miałem czystą, zdatną do użytku wodę.
- Ekhem... Rozgość się...- mruknąłem
Pomieszczenia były trzy- sypialnia, łazienka i salon. Wszystko wyglądające jak wyjęte z lat 80-tych.
- Jest tylko jedno łóżko. Śpisz na nim, ja na kanapie.- szybko oznajmiłem- Chyba, że... Nie krępujesz się spać z kimś w jednym łóżku... Ale nie. Zajmę kanapę.
<Idalio? Huh... Nawet jak koniec świata, to jest prąd xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!