Westchnęłam. Widzę, że jest w pełni szczęścia.
-Pożoga jest nieuleczalna? - zapytałam smutnym tonem. Newt pokręcił głową. Nie chciałam, aby chłopak umierał. Ale co taka niepozorna istotka jak ja, może zrobić w tym kierunku? Ponownie nabrałam głębszego oddechu i spojrzałam na blondyna. Najwidoczniej był czymś mocno zamyślony.
-Czyli, że nie da się zrobić nic, co mogłoby choć uśmierzyć ten ból?
<Newt?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!