~*~
Następnego dnia postanowiłem wszystko wyjaśnić waderze. Może wtedy będzie mnie miała za mniejszego potwora. Poczekałem, aż zakończy szkołę. Ku mojej uldze, szła sama.
- Luno.. Możemy porozmawiać? - zapytałem, podchodząc do niej. Ta tylko na mnie spojrzała i ponownie ruszyła. - Chcę ci to wszystko wyjaśnić..
Tym razem się zatrzymała. Uznałem, że mogę jej powiedzieć czemu to zrobiłem.
- Wiesz, że Exceptio jest alarmującym, prawda? - zacząłem.
- Tak.
- Praca alarmującego jest o tyle cięższa od innych, że prawie nigdy nie ma go w jaskini. Przeze mnie musiał cały czas siedzieć w kamiennej norze i się mną opiekować. Tym samym mógłby stracić coś, co przez tak wiele lat starał się uzyskać. Chciałem, aby przestał się mną tak przejmować, jednak nie mogłem mu przemówić do rozsądku. Temu też zdecydowałem się na kupno eliksiru. Jedyne, co się zmieniło, to wygląd. W środku nadal jestem taki sam. Jednak nie dziwię się, że nie chcesz mnie już znać. - powiedziałem cicho. Po raz ostatni uśmiechnąłem się smutno do wilczycy, odbiłem się mocno i poleciałem przed siebie.
< Luna? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!