To smutne, że musiała to wszystko przeżyć. Skoro ona mi wszystko powiedziała, ja chyba też powinienem...
- Wiesz... - zacząłem. Nie powiem wszystkiego, co się działo, bo wolę
tego aż tak nie wspominać. - Ja... Urodziłem się w dosyć dużej watasze
wilków. Pierwszy syn Alfy i w ogóle... Wiesz, chcieli, żebym był super
silny, szybki i w ogóle i kiedyś był wielką Alfą, ale nie wiedzieli, że
ja tego nie chcę. Chciałem być zwykłym wilkiem. Żadnych walk,
dowodzenia, trudnych decyzji. Mój ojciec nie chciał mnie słuchać. Nawet
kiedy byłem małym wilczęciem trenował mnie codziennie, cały dzień. Nie
ważne, czy był to najgorętszy czy najzimniejszy dzień. Czy byłem głodny
czy spragniony, musiałem trenować, jak zostać Alfą. Któregoś dnia na
nasze tereny dostała się wroga wataha. Były to wielkie i bezlitosne
wilki. Podczas pierwszej walki z nimi zginęła moja matka. Został mi po
niej jedynie ten wisiorek... Alfa był wściekły bo wiedział, że bez niej
mamy mniejsze szanse. Kazał walczyć mi. Kilka tygodni później, gdy nasi
wojownicy odzyskali siły, zaatakowaliśmy. Przeraziłem się na widok
wielkich wilków, ale walczyłem, bo chciałem pokazać ojcu, że jednak na
coś mnie stać. Po jakimś czasie walki wiedziałem, że przegrywamy. Mój
ojciec niestety... Nie dał już rady. Zabił go Alfa wrogów. Zostałem sam,
wszyscy, po prostu wszyscy inni zginęli. Przeżyłem tylko dlatego, że
byłem najmniejszy ze wszystkich. W końcu byłem jeszcze wilczęciem. Byłem
ranny i słaby. Alfa wrogów zaczął mnie ścigać. Uciekałem i wreszcie
udało mi się wbiec do jaskini której wejście było tak wąskie, że wielki
wilk się tam nie zmieścił. Było tam mało miejsca, oparłem się o kamień i
czekałem, aż wilki sobie pójdą. Mijały godziny, czułem się coraz
gorzej. Myślałem, że zginę, ale wrogowie zrezygnowali z zabicia mnie i
odeszli by zająć nasze tereny. Minęła jeszcze jakaś kolejna godzina,
zanim upewniłem się, że już ich tu nie ma. Kiedy wydostawałem się z
jaskini miałem chociaż trochę nadziei, że ktokolwiek przeżył, ale...
Wszędzie były ciała wilków z mojej watahy. Też mojego ojca. Pobiegłem.
Nie wiem, gdzie. Po prostu przed siebie. Jak najdalej od tamtego
miejsca, wrogów i przeszłości. Kiedy znalazłem się w lesie, udało mi się
jakoś opatrzyć rany, przynajmniej tak, że przeżyłem. Mijały miesiące, a
ja żyłem samotnie. Czasami... Jakby słyszę warczenie tych wrogich
wilków... Może to nie brzmi jakoś okropnie, ale to co się stało... Po
prostu... Czasami zastanawiam się, dlaczego to akurat ja przeżyłem.
Zginął potężny, silny Alfa, a nie jego słaby syn.
Kiedy skończyłem mówić, popatrzyłem tylko na swój wisiorek, który
dostałem kiedyś od matki. Zamknąłem oczy i westchnąłem cicho. Ejme jest
pierwszym wilkiem, który się o tym dowiedział.
< Ejme? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!