23 wrz 2015

Od Philla CD Ejme

To smutne, że musiała to wszystko przeżyć. Skoro ona mi wszystko powiedziała, ja chyba też powinienem...
- Wiesz... - zacząłem. Nie powiem wszystkiego, co się działo, bo wolę tego aż tak nie wspominać. - Ja... Urodziłem się w dosyć dużej watasze wilków. Pierwszy syn Alfy i w ogóle... Wiesz, chcieli, żebym był super silny, szybki i w ogóle i kiedyś był wielką Alfą, ale nie wiedzieli, że ja tego nie chcę. Chciałem być zwykłym wilkiem. Żadnych walk, dowodzenia, trudnych decyzji. Mój ojciec nie chciał mnie słuchać. Nawet kiedy byłem małym wilczęciem trenował mnie codziennie, cały dzień. Nie ważne, czy był to najgorętszy czy najzimniejszy dzień. Czy byłem głodny czy spragniony, musiałem trenować, jak zostać Alfą. Któregoś dnia na nasze tereny dostała się wroga wataha. Były to wielkie i bezlitosne wilki. Podczas pierwszej walki z nimi zginęła moja matka. Został mi po niej jedynie ten wisiorek... Alfa był wściekły bo wiedział, że bez niej mamy mniejsze szanse. Kazał walczyć mi. Kilka tygodni później, gdy nasi wojownicy odzyskali siły, zaatakowaliśmy. Przeraziłem się na widok wielkich wilków, ale walczyłem, bo chciałem pokazać ojcu, że jednak na coś mnie stać. Po jakimś czasie walki wiedziałem, że przegrywamy. Mój ojciec niestety... Nie dał już rady. Zabił go Alfa wrogów. Zostałem sam, wszyscy, po prostu wszyscy inni zginęli. Przeżyłem tylko dlatego, że byłem najmniejszy ze wszystkich. W końcu byłem jeszcze wilczęciem. Byłem ranny i słaby. Alfa wrogów zaczął mnie ścigać. Uciekałem i wreszcie udało mi się wbiec do jaskini której wejście było tak wąskie, że wielki wilk się tam nie zmieścił. Było tam mało miejsca, oparłem się o kamień i czekałem, aż wilki sobie pójdą. Mijały godziny, czułem się coraz gorzej. Myślałem, że zginę, ale wrogowie zrezygnowali z zabicia mnie i odeszli by zająć nasze tereny. Minęła jeszcze jakaś kolejna godzina, zanim upewniłem się, że już ich tu nie ma. Kiedy wydostawałem się z jaskini miałem chociaż trochę nadziei, że ktokolwiek przeżył, ale... Wszędzie były ciała wilków z mojej watahy. Też mojego ojca. Pobiegłem. Nie wiem, gdzie. Po prostu przed siebie. Jak najdalej od tamtego miejsca, wrogów i przeszłości. Kiedy znalazłem się w lesie, udało mi się jakoś opatrzyć rany, przynajmniej tak, że przeżyłem. Mijały miesiące, a ja żyłem samotnie. Czasami... Jakby słyszę warczenie tych wrogich wilków... Może to nie brzmi jakoś okropnie, ale to co się stało... Po prostu... Czasami zastanawiam się, dlaczego to akurat ja przeżyłem. Zginął potężny, silny Alfa, a nie jego słaby syn.
Kiedy skończyłem mówić, popatrzyłem tylko na swój wisiorek, który dostałem kiedyś od matki. Zamknąłem oczy i westchnąłem cicho. Ejme jest pierwszym wilkiem, który się o tym dowiedział.

< Ejme? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!