Chodziłam po lesie. Oczywiście głodna, gdyż nie mogłam wywęszyć żadnej zwierzyny. W końcu mało zwierząt wychodzi wczesnym, zimnym rankiem na śnieg, aby po prostu sobie pochodzić. Albo, żeby stać się ofiarą wilka. Usiadłam zrezygnowana koło wysokiego drzewa, i już miałam zacząć narzekać, gdy usłyszałam szelest w pobliskich krzakach. Cicho się podniosłam, aby niczego nie spłoszyć. Rozpędziłam się dość mocno i skoczyłam. Jak się okazało, prawie zaatakowałam swoją siostrzenicę.
-Przepraszam.. - mruknęłam, schodząc z Andromedy.
<Mena? :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!