▼
25 paź 2015
Od Raphaela CD Cutt
- To pacz teraz. - obsypałem się trawą, śniegiem i liśćmi. - Widzisz mnie? - spytałem, chodząc wokół niej. Wadera złapała się za łeb i zaczęła się kołysać.
- Ojejej, gdzie nasz Raphael, chyba go nieee maaa...! - marudziła, uśmiechając się. - Chyba jest... TU! - wrzasnęła, skacząc na mnie. Ugiąłem się i padłem na biały puch.
- Kurwaa kobieto co ty odpierdalasz! - przekląłem, próbując się podnieść. Zaśmiałem się głośno. Dziwne, przy Cutt śmieję się coraz częściej... Ona też. O mój Boże zmiękliśmy za bardzo!
- Bawię się w "Złap Niewidzialnego Ralph'a". Dołączysz do mnie? - schyliła się, przez co miałem jej łeb przed nosem. Zgryźliwie liznąłem ją po pysku, ta odskoczyła, krzycząc "Fuuuj, będę miała HIV'a!". Parsknąłem, tarzając się po ziemi. Cuttle podeszła do mnie i ponownie walnęła mnie w brzuch.
- Pamiętaj, Cutt zawsze Cię pokona! 1:1 panie Miszczu Kamuflażu! - wydzierała się, okrążając mnie skocznym krokiem. Zauważyłem, że robi się ciemno, już widziałem księżyc na niebie. Wiatr muskał nieznacząco moją sierść i gałęzie drzew, na których gdzieniegdzie wisiały jeszcze liście.
- Jak miło mi się na Ciebie paczy, kiedy miękniesz. - westchnąłem, opierając łeb o łapy. Wadera stanęła w miejscu, wlepiając we mnie swój wzrok.
- Miło? Ej, bez romansów tutaj! - warknęła, sypiąc na mnie śniegiem.
- Słuchaj, również miałem kiedyś dziwne wydarzenie z miłością. Ale kiedyś w końcu trzeba się przełamać. - zacząłem gapić się tępo w niebo. Cutt szturchnęła mnie w bok. Kąciki pyska podniosły się lekko. - Chociaż mnie nie ciągnie do niej za bardzo, ale chciałbym kiedyś to znowu posmakować. - dodałem, wzdychając. Biedna Vee... Musiała się mnie czepić. Chociaż gdybym jej nie spotkał, to nie poznałbym Cuttle, nie dołączyłbym tutaj.
- I chyba pora wracać do jaskiń. - rzuciłem. Wstałem z ziemi, zostawiając Cuttle.
Cutt? Brakus wenus
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!