Siedziałam w celi patrząc przez okienko. Była okropna zamieć śnieżna. Śnieżynki wirowały w powietrzu niczym baletnice z ,,Jeziora Łabędziego''. Westchnęłam cicho. Po policzkach spłynęły mi srebrne łzy. Wiedziałam, że w spektaklu był książę który mnie ratował, ale to było prawdziwe życie. Tu nie było nikogo, komu by na mnie zależało i mógłby mnie ocalić...
<Kody?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentując, zachowujmy kulturę wypowiedzi. Pamiętaj, to, jak się wyrażasz świadczy tylko i wyłącznie o tobie!